Po weekendzie

Długi weekend w Dwerniku za nami. O zachwalanym jedzeniu nie będę się rozpisywać bo to nie wypada. Acz…tandem, biały ser i dżem, jak zwykle zrobił furorę. Chleb też wprawił w zdziwienie, że w piekarniku elektrycznym można takowy wypiec. Obiady, które pieczołowicie przygotowywałam bez żadnych gotowców również znalazły uznanie. Przynajmniej wiem, że moje starania o jakość posiłków są dostrzeżone i docenione. Wiem, że dalej będę to robić. Hm…a miałam się nie chwalić.
Były też zajęcia relaksacyjne. Karimata, zielona trawka, śpiew ptaków, zachodzące, ciepłe słońce. Miły, spokojny głos instruktorki, bez szaleństw, wysiłku, po prostu skupienie na własnym ciele. Oddychanie, masaż, wyciszenie. Niewiele trzeba by lepiej się poczuć i zregenerować umysł. Myślę że w takich okolicznościach przyrody, warto wziąć udział w tego typu zajęciach aby w pełni wykorzystać urlop na regenerację sił. Zajęcia będą kontynuowane w pierwszej połowie sierpnia w naszym gospodarstwie agroturystycznym i zapraszamy wszystkich, którzy będą w tym czasie zwiedzać Bieszczady.
A tymczasem sezon truskawkowy trwa. Dżem nastawiony, soki zawekowane, sernik prawie zjedzony.